Jak GLS od szesnastu lat buduje kulturę korporacyjną na boisku?
Reportaż i fotografia eventowa dla biznesu: Antoni Łoskot
Mistrzostwa piłkarskie GLS dla regionu wschód odbywają się w Raszynie już od szesnastu lat i za każdym razem rosną w skali. Osiemnaście drużyn, kurierzy, magazynierzy, spedytorzy, pracownicy biura, managerowie i dyrektorzy, stają w jednym sezonie naprzeciw siebie, żeby powalczyć o miejsce na podium. To, co zaczęło się jako firmowa impreza integracyjna szesnaście lat temu, w tej skali przypomina raczej lokalną ligę amatorską: są profesjonalni sędziowie, fachowe stroje, trybuny, jest napięcie meczu o awans, jest radość zwycięzców jest gorycz porażki.

Szesnaście lat, osiemset osób, osiemnaście drużyn, anatomia jednego eventu.
Jest taki moment, tuż przed pierwszym gwizdkiem, kiedy osiemset osób w kolorowych koszulkach z logo GLS przestaje być „pracownikami z działu logistyki” albo „kurierami z rejonu wschód” a staje się po prostu drużyną. Patrzę na to co roku przez wizjer aparatu i za każdym razem widzę to samo przesunięcie: krawat zostaje w szatni, dystans służbowy też. Na trawie Centrum Sportu w Raszynie zostaje już tylko ambicja, kilka nerwowych żartów i piłka, która za chwilę potoczy się w stronę bramki. To nie portret GLS w klasycznym tego słowa znaczeniu. To jest dynamiczny wizerunek pracowników GLS, szczerze zaangażowanych w sportową rywalizację.
Fotografując kolejne edycje tego turnieju, obserwuję coś, co trudno wymyślić przy planowaniu sesji employer brandingowej od zera: hierarchia znika. Na zdjęciach z boiska pracownik logistyki w widowiskowy sposób, strzela hat trickiem na bramkę. Magazynier robi wślizg, żeby zablokować strzał współpracownika z centrali. W erze stokowych zdjęć, generowania obrazów przez algorytmy, klasyczny reportaż pokazujący prawdziwe emocje, to najcenniejszy materiał wizualny, jaki firma może mieć do dyspozycji w swojej komunikacji.

Dlaczego GLS wyróżnia się na tle innych firm kurierskich w Polsce?
Szukałem odpowiedników, wydarzeń sportowych organizowanych cyklicznie, z porównywalną skalą uczestnictwa, przez inne firmy kurierskie działające w Polsce. Nie znalazłem drugiego takiego przykładu. Branża logistyczna i kurierska słynie z tempa, presji czasu, rotacji kadr, a jednocześnie rzadko inwestuje w regularne, wieloletnie budowanie wspólnoty poza magazynem i samochodem dostawczym. GLS, utrzymując mistrzostwa w Raszynie przez 16 lat, zwiększając liczbę uczestników z edycji na edycję, zrobiło z tego eventu coś więcej niż jednorazową akcję PR-ową. To zbudowany w czasie rytuał, rozpoznawalny wewnątrz organizacji, a to jest dokładnie ten rodzaj historii, który potem świetnie działa na zewnątrz, w komunikacji rekrutacyjnej i employer brandingowej.

Zdjęcia sportowe jako narzędzie rekrutacji?
Kandydat przeglądający social media potencjalnego pracodawcy widzi zwykle jedno z dwóch: uśmiechnięte zdjęcia zespołu ustawione w rzędzie przy biurku albo suchą infografikę z liczbami. Rzadko widzi coś autentycznego, co faktycznie mówi prawdę o atmosferze w firmie.
Fotoreportaż z turnieju sportowego pokazuje ludzi w sytuacji autentycznej presji i nieprzerysowanej radości. Twarz zawodnika w momencie strzału na bramkę, spocone plecy po sprincie, gest wsparcia dla kolegi z drużyny po straconej bramce, spontaniczny uścisk po zwycięskim golu, to materiał, który trudniej wyreżyserować w biurowej sali konferencyjnej, choćby najlepiej oświetlonej. Przyszli pracownicy, oglądając takie zdjęcia i filmy, widzą nie tyle slogan „u nas panuje dobra atmosfera”, tylko realny dowód. Twarze i emocje ludzi, którzy naprawdę się cieszą, że tam są.
W praktyce oznacza to, że materiał z jednego dnia turnieju można wykorzystać w wielu miejscach jednocześnie:
- w kampaniach rekrutacyjnych na kuriera, magazyniera czy specjalistę w biurze,
- w komunikacji wewnętrznej i na firmowym intranecie,
- w mediach społecznościowych jako dowód kultury organizacyjnej,
- w raportach ESG i employer brandingowych jako element budowania marki pracodawcy,
- w materiałach dla partnerów biznesowych, pokazujących skalę i spójność organizacji.
Jak wygląda praca fotografa i dokumentalisty na wydarzeniu tej skali?
Osiemset osób, osiemnaście drużyn, kilka boisk działających równolegle, zmienne światło popołudnia w Raszynie, to logistyczne wyzwanie porównywalne z relacją z prawdziwych rozgrywek ligowych. Moja praca reportera na takim evencie wykracza poza pojedyncze „zrobienie zdjęć”. To praca dokumentalisty i reportażysty jednocześnie: trzeba przewidzieć, gdzie za chwilę padnie gol, złapać moment tuż przed startem meczu, kiedy drużyna jeszcze się skupia, i nie przegapić sceny na ławce rezerwowych, gdzie emocje bywają równie szczere jak na boisku.
Efektem jest materiał, który łączy dwie funkcje: z jednej strony jest pamiątką z turnieju dla samych uczestników, z drugiej – bankiem autentycznych, niewyreżyserowanych ujęć, które dział HR i marketingu może wykorzystywać przez cały kolejny rok.

Portret firmy widziany przez pryzmat sportu
Specjalizuję się w fotografii portretowej, ale to właśnie wydarzenia takie jak mistrzostwa GLS w Raszynie nauczyły mnie, że kultura firmy wykuwa się także w ruchu, na boisku, w hali, podczas prawdziwej rywalizacji. Reportaż sportowy dla biznesu to jeden z skutecznych sposobów pokazania firmy „od kuchni”, bez przerysowań, bez pozy.
Jeśli Twoja organizacja planuje podobny event, sportowy, integracyjny, budujący wspólnotę między różnymi szczeblami struktury, chętnie porozmawiam o tym, jak udokumentować go w sposób, który będzie działał długo po ostatnim gwizdku.
Projekt realizujemy dla GLS od czterech lat w duecie: operatora (Sebstian Małachowski) oraz fotografa (Antoni Łoskot).
Antoni Łoskot, fotograf biznesowy, dokumentalista i reportażysta wydarzeń firmowych i eventów. Specjalizuje się w fotografii wspierającej employer branding i procesy rekrutacyjne.





